Facet na zakupach, z cyklu chimerkowe dywagacje nt. kobiecego pierwiastka
Czasem lubię sobie poobserwować mężczyzn na zakupach. Zazwyczaj robię to w sklepach z ciuchami dla kobiet, bo tam bywam częściej niż w sklepach z narzędziami, czy elektroniką, gdzie mężczyźni czują się swobodniej. W sklepach z damskimi ciuchami faceci czują się zdecydowanie mniej pewnie, choć różnie i dlatego są wdzięcznymi obiektami obserwacji. Oto mamy więc samców alfa torujących swoim kobietom drogę między wieszakami. „Oto ja”, mówią ich twarze, „kroczę tu i nic nie jest w stanie wyprowadzić mnie z równowagi. W każdym miejscu czuję się jak u siebie – tu nasikam, tam nasikam – teren naznaczony”. Są też niepewni wrażliwcy chcący uchylić kobiecie nieba, rozglądają się na boki, trochę zagubieni, i nerwowo patrzą na towarzyszki – oglądają też ukradkiem ludzi, bo oczywiście nie stroje, pytając siebie „czy widzą, że tu jestem? Nie powinno mnie tu być”. Są też – o dziwo – kreatorzy mody, zwykle ubrani dość odważnie, ich kobiety czekają w przymierzalniach, a kreatorzy mody znoszą im naręcza ubrań skrupulatnie i samodzielnie wcześniej przez siebie wybranych.
Lubię chodzić na zakupy sama. Jeśli – na moje nieszczęście – towarzyszy mi Jego Wysokość przypłacam to dysonansem po zakupowym. A to jest po prostu nie do zniesienia. Zaklęcie sprzyjające dysonansowi po zakupowemu: „a długo jeszcze?” oraz „po co ci kolejne (tu pada liczba) to, to czy tamto?” Jedno jest pewne, żeby zrozumieć cały proces zakupu fajnego, wymarzonego ciucha trzeba mieć w sobie spory pierwiastek kobiecości
Są wreszcie typowi faceci, którzy zostali wyrwani ze swojej męskiej codzienności i wypad z kobietą na zakupya traktują jako największą torturę (patrz Jego Wysokość). Na początku związku wykazują się oni ogromną cierpliwością, usiłują nawet doradzać, totalnie zagubieni oglądając swoją kobietę w dziesiątkach sukienek zupełnie nie rozumieją czym te sukienki się od siebie różnią. Po latach dowiadują się, że sukienka to coś zgoła innego niż spódnica. Cierpią katusze, kiedy muszą wskazać choćby kolor, w którym ich towarzyszce jest lepiej. Wznoszą oczy ku niebu słuchając lamentów, jaka to ich kobieta jest gruba, krzywa czy garbata. W zależności od fazy związku – albo mają natarczywe myśli by zerwać z towarzyszącej sobie kobiecie sukienkę i schować się z nią (kobietą nie sukienką) w przymierzalni, albo uciec jak najdalej. W końcu, z latami nabierają asertywności i kończą w sklepach z elektroniką. Ostatecznie samce alfa mają podobnie, w końcu nudzą się tym ciągłym obsikiwaniem, torowaniem i też uciekają. Wrażliwcy nie mają odwagi, bo tym się zwykle dostaje – bo to mężczyźni kobiet silnych i dominujących. Modowi kreatorzy stanowią dla mnie zagadkę – nie wiem, na ile szczerze dla nich przyjemne jest to dostarczanie samodzielnie wybranego towaru do przymierzalni.
Zakupy z Jego Wysokością? Dysonans pozakupowy murowany.